Dlaczego trudniej o zdolność kredytową rodzinom z dziećmi?

children-1413298

Dzieci to duma i pociecha dla rodziców jednak w momencie starania się o kredyt rodziny z dziećmi mają „pod górkę”. Dzieci obciążają zdolność kredytową rodziców, co widać szczególnie w tym roku, po zmianach w bankach sposobie jej liczenia. Zmiany narzuciła Komisja Nadzoru Finansowego wprowadzając rekomendację dotyczącą minimalnych wydatków gospodarstwa domowego, w skrócie WGD.  W tym roku wiele rodzin  starających się o kredyt odeszło z banku z kwitkiem ze względu na brak zdolności kredytowej. Problem zauważyły same banki i w pewnym momencie zaczęły nieco łagodzić wymagania co do zdolności kredytowej.

Co to jest WGD i jak wpływa na zdolność kredytową?

Minimalne wydatki gospodarstwa domowego wyliczane są statystycznie i obejmują wydatki na jedzenie, ubrania, dojazdy, koszty mieszkaniowe, czyli niezbędne elementy funkcjonowania rodziny. I tak, w rodzinie 2 + 2 mieszkającej w mieście wojewódzkim minimalne wydatki gospodarstwa domowego to 3574 zł, natomiast w rodzinie pięcioosobowej to 4 297 zł miesięcznie według jednego z wiodących banków w Polsce. Im większa rodzina, tym wyższe koszty jej utrzymania. Bank potraktuje także dorosłe dzieci jako osoby na utrzymaniu, jeśli jeszcze uczą i nie posiadają własnych dochodów. Na obecną chwilę wszystkie banki, w mniejszym bądź większym stopniu, zastosowały się do nowej rekomendacji  dotyczącej minimalnych wydatków rodziny. Zatem, rodzina pięcioosobowa, aby otrzymać kredyt  na 200 000 zł z 25 -letnim z okresem spłaty  powinna wykazać roczny dochód netto ponad 70 000zł. Wydaje się to raczej logiczne, bo przecież kredyty z założenia nie są dla biednych, ale biorąc pod uwagę poziom przeciętnych zarobków w Polsce sytuacja jest niewesoła. Poza tym w rodzinach z dziećmi kobieta często jest wyłączona z pracy zawodowej, bo zajmuje się dziećmi, co dodatkowo obciąża zdolność kredytową.

500+, zasiłki rodzinne, alimenty, becikowe,  itp…

Dodatki te co prawda uzupełniają budżet rodziny z dziećmi, nie podwyższają jednak zdolności kredytowej. Dlaczego?  500+ to dodatek przyznawany na określony czas tj. do 18 roku życia dziecka a kredyty hipoteczne z założenia są długoterminowe, 20- a nawet 30-letnie. Bank, w momencie weryfikacji wniosku o kredyt nie sprawdza jak długo kredytobiorca będzie korzystał z tej pomocy. Niektóre banki podwyższają dochód rodziny z tytułu  dodatku 500+ przy wnioskowaniu o krótkoterminowy kredyt gotówkowy. Wszelkie zasiłki, oprócz macierzyńskiego i chorobowego wynikającego z umowy o pracę, co do zasady nie są traktowane przez bank jako dochód. A już na pewno nie bony towarowe na zakupy  otrzymywane od pracodawcy…..  Przecież bonem towarowym nie spłaci się raty kredytu czy rachunku za prąd. Otrzymywane alimenty przez większość banków nie są brane pod uwagę jako dochód, chociaż mogą wpłynąć na obniżenie przyjętych przez bank kosztów utrzymania dzieci.

Jak zatem poprawić zdolność kredytową?

Od razu uprzedzam, że ukrywanie dzieci przed bankiem to słaby pomysł.

A inne rozwiązania:

Podwyżka u pracodawcy

Ok, już słyszę ten pomruk, że się nie zgodzi, że nawet lepiej nie wspominać, bo reszta pracowników ruszy po podwyżki i tym podobne wymówki. Jednak wizja własnego dachu nad głową potrafi zmotywować na tyle mocno, by ruszyć do szefa na rozmowę o podwyżce.  Pracodawca też człowiek, być może sam musiał walczyć o swój kredyt w banku i wie jak to jest. Z doświadczenia moich klientów widzę, że to działa i pracodawcy idą pracownikowi na rękę. Nawet niewielka podwyżka może poprawić zdolność kredytową, a na pewno przyda się w trakcie spłacania rat. Czasami pracodawcy godzą się na zmianę formy zatrudnienia, na przykład z umowy na czas określony na umowę stałą, bądź umowę zlecenie zastąpią umową o pracę. Nieco łatwiej, choć to rzecz względna, mają osoby samodzielnie wypracowujące swoje wynagrodzenie, na przykład handlowcy, albo osoby samozatrudnione. Planując kredyt mogą po prostu zwiększyć obroty i pokazać w banku lepsze wyniki.

Dodatkowy dochód

Oczywiście nie chodzi o to, aby zaharowywać się pracując po 12 godzin dziennie na paru etatach. Można rozejrzeć się za dodatkowym zajęciem w formie pracy na część etatu, albo na umowę zlecenie. Dodatkowy dochód może pochodzić także z najmu nieruchomości lub jej części.

Dodatkowy kredytobiorca

Pomóc może dodatkowa osoba dołączona do kredytu, ale należy pamiętać o paru rzeczach. Dołączenie rodziców do kredytu powoduje skrócenie okresu kredytowania ze względu na ich wiek, bo banki udzielają kredytu mieszkaniowego najczęściej do 70 roku życia kredytobiorcy. A krótszy kredyt będzie miał wyższą ratę, co będzie miało wpływ na budżet rodziny. Osobę, którą poprosimy o dołączenie się do kredytu musimy zapytać o jej dochody, a także o spłacane zobowiązania i osoby na utrzymaniu. Taki pomysł najlepiej skonsultować z dobrym doradcą kredytowym, który dokładnie wytłumaczy, jak wygląda kredyt z dodatkowym kredytobiorcą.

Dopłata MDM

Dopłata do mieszkania w ramach rządowego programu mieszkaniowego Mieszkanie Dla Młodych zwiększa się wraz z liczbą dzieci w rodzinie. Najwyższa dostępna jest dla rodzin z co najmniej trójką dzieci i stanowi blisko 30 procent wartości kupowanej nieruchomości. Dopłata pomniejsza kredyt, łatwiej więc uzyskać zdolność kredytową. Jednak,  aby skorzystać z dopłaty kredyt nie może być niższy niż połowa wartości nieruchomości.  Program zaplanowany jest do września 2018 roku,  jednak pieniądze zarezerwowane na dopłaty mogą się wyczerpać już na początku 2018 r. Po szczegółowe informacje na temat programu MDM najlepiej się udać do doświadczonego doradcy kredytowego.

 

Share

5 Responses to Dlaczego trudniej o zdolność kredytową rodzinom z dziećmi?

  1. Joanna napisał(a):

    Swój kredyt brałam 6 lat temu, inne wtedy były warunki.
    Pamiętam jednak, jak niefrasobliwie do zdolności kredytowej doradca doliczał ‚koszty życia’. Dla wówczas 1-osobowego gospodarstwa domowego podał 400 zł miesięcznie (!). Naturalnie nijak odnosiło się to do rzeczywistych wydatków, tak samo jak obecne dane statyczny nijak się mają do realnych wydatków rodzin na życie.
    Sztuczne wskaźniki wydają się niepasować, ale chyba gorzej jest jak ktoś niefrasobliwie weźmie kredyt, którego wziąć nie powinien ze względu na swoją sytuację finansową.

    • ewatankiewicz napisał(a):

      Aktualnie koszt jednoosobowego gospodarstwa to od 750 do 1500zł w zależności od wielkości miejscowości. Zgadzam się co do tego bank powinien weryfikować niefrasobliwych klientów. Zastanawiam się tylko dlaczego niewielu ludzi myśli najpierw o podwyżce (zwiększeniu dochodów w budżecie) a później o długoletnim kredycie.

  2. BJK napisał(a):

    System kredytowy wraz z ograniczeniami KNF nigdy nie będą idealne. Tak było przy kredytach frankowych, tak jest przy wkładzie własnym (gdzie 20% wkładu własnego jest zazwyczaj równe lub wyższe niż roczne przychody ze średniej krajowej!) i tak jest przy kosztach życia. Fakt, że wcześniej przeginali w drugą stronę, jednak ludzie są dorośli i powinni sami umieć ocenić czy mając pensję 2500 zł udźwigną ratę 700 zł czy nie.

    Natomiast co najbardziej odbija się na naszym społeczeństwie to brak solidnej edukacji finansowej i to zarówno na poziomie podstawowym jak i licealnym.

    • ewatankiewicz napisał(a):

      Dlatego właśnie piszę tego bloga 🙂 O ile z wiedzą teoretyczną nie jest jeszcze tak żle, gorzej to wygląda jeśli trzeba zastosować ją w praktyce. Dziękuję bardzo za komentarz 🙂

  3. ula Mamonik.pl napisał(a):

    Fajnie dowiedzieć się jak kredyty postrzegane są przez drugą grupę – czyli osoby które je udzielają. Wymagania faktycznie dość wysokie. A ludzie jak to ludzie – wychodzą z założenia że jakoś to będzie. Gorzej, gdy potem okazuje się – że te jakoś na dłuższą metę mało komu odpowiada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *